Biuro Spraw Językowo-Zagranicznych - angielski, przy którym nie siedzi się nad podręcznikiem
Wiele lat nauki w szkole. Do tego może kurs, może aplikacja z zieloną sówką, która przypomina o serii. A i tak przy pierwszym „excuse me, could you…" gardło się zaciska, a w głowie zamiast zdania pojawia się tabelka z czasami.
U wielu osób ta nauka wyglądała zresztą co roku tak samo: kolory, liczby, dni tygodnia, miesiące - i od nowa. Potem doszły czasy. Mówienia prawie nie było.
To nie jest problem z talentem do języków. To problem z tym, jak wyglądała nauka: dużo wypełniania, mało mówienia. Znasz więcej, niż jesteś w stanie z siebie wydobyć - i właśnie tę różnicę likwidujemy.
Dlaczego „Biuro Spraw Językowo-Zagranicznych"?
Bo nazwa brzmi poważnie, a zajęcia takie nie są - i o to chodzi.
Nie ma tu podręcznika, z którego przerabiamy rozdział po rozdziale. Nie ma sprawdzianów, kartkówek ani listy słówek do jutra. Nie ma też momentu, w którym ktoś stuka w stół i mówi „a teraz Present Perfect". Angielski pojawia się tu tak, jak pojawia się poza salą lekcyjną - przy okazji rozmowy o czymś ciekawszym niż gramatyka.
Co się dzieje na zajęciach
Rozmawiamy przy kawie. O tym, co kto ogląda, gdzie był, co go wkurza, co planuje. To trzon zajęć - bo mówienie ćwiczy się wyłącznie mówieniem, nie zastąpi tego tysiąc kartkówek. Rozmowa toczy się po angielsku, ale nikt nie pogania. Jak zabraknie słowa, można je opisać, pokazać albo po prostu zapytać.
Rysujemy i opisujemy pomysły. Kartka zamiast kwestionariusza. Szkicujesz swój plan, wymarzone mieszkanie, przepis, plan na weekend, a potem opowiadasz o tym po angielsku. Rysunek zdejmuje presję: masz o czym mówić, bo masz to przed sobą.
Gramy. Gry słowne, planszowe, zgadywanki, kalambury, opowiadanie historii z losowanych elementów. W grze nikt nie myśli o poprawności - myśli o tym, żeby wygrać. Język przychodzi bokiem, przy okazji.
Rozwiązujemy kreatywne wyzwania. Krótkie zadania w parach i grupach: zaprojektuj coś, przekonaj kogoś, wymyśl rozwiązanie, opowiedz historię z trzech przypadkowych słów. Zawsze jest cel inny niż „użyj tej konstrukcji" - i dlatego konstrukcje wchodzą same.
Przełamujemy barierę mówienia. Najważniejsza część, choć nie ma osobnego punktu w planie. Nikt tu nikogo nie ocenia i nikt nie przerywa poprawkami w połowie zdania. Błędy są elementem procesu, a nie wpadką - po pierwszej godzinie przestaje się je liczyć.
Jak wygląda takie spotkanie
Przychodzisz, siadasz, dostajesz kawę. Zaczynamy od czegoś lekkiego - krótkiej rozmowy albo rozgrzewki słownej, która ma rozruszać język, zanim wejdziemy w temat dnia.
Potem jest działanie: zadanie, gra, projekt albo dyskusja, zwykle w parach lub małych grupach, żeby każdy miał realny czas mówienia zamiast czekania na swoją kolej. Prowadzenie polega na podrzucaniu słów, kiedy ich brakuje, podpowiadaniu naturalniejszej wersji zdania i wyławianiu rzeczy, które warto zapamiętać.
Gramatyka pojawia się wtedy, kiedy jest potrzebna - bo akurat próbujesz opowiedzieć coś, do czego brakuje ci konstrukcji. Wtedy ma sens i wtedy zostaje w głowie. To odwrotność szkolnej kolejności: najpierw potrzeba, potem reguła.
Nie ma zadań domowych. Nie ma testów. Nie ma nadrabiania, jeśli opuścisz spotkanie.
Co z tego wynosisz
- Odblokowane mówienie - najszybciej zauważalna zmiana. Zdania zaczynają wychodzić bez wcześniejszego składania ich w głowie.
- Praktyczne słownictwo - to, którego faktycznie używasz, bo pojawiło się w twojej własnej wypowiedzi, a nie na liście z podręcznika.
- Odruch radzenia sobie - kiedy brakuje słowa, nie zamierasz, tylko opisujesz je dookoła. To umiejętność, która ratuje w każdej rozmowie za granicą.
- Swobodę w błędach - po kilku spotkaniach pomyłka przestaje być powodem do zamilknięcia.
- Ludzi - grupa, która spotyka się regularnie i szybko się poznaje. Rozmowy po polsku po zajęciach też się zdarzają.
Nie musisz mówić płynnie
To najczęstsza obawa: „przyjdę i okaże się, że wszyscy są lepsi ode mnie".
Nie musisz znać wszystkich czasów. Nie musisz mieć poprawnego akcentu. Nie musisz umieć od razu opowiedzieć historii - na początku wystarczą pojedyncze zdania, a reszta narasta sama. Zajęcia są tak zbudowane, żeby dało się w nich uczestniczyć na różnych poziomach: w tym samym zadaniu jedna osoba powie dwa zdania, inna pięć, i obie wyniosą z tego swoje.
Wystarczy ciekawość, otwarta głowa i chęć spróbowania czegoś innego niż tradycyjny kurs.
Dla kogo są te zajęcia
Dla osób dorosłych, które angielski gdzieś tam znają, ale mówienie mają zablokowane. Dla tych, kto planuje wyjazd, zmianę pracy albo po prostu chce przestać czuć się bezradnie w rozmowie. Dla osób, które próbowały już kursu i odbiły się od podręcznika. I dla wszystkich, którym brakuje pretekstu, żeby raz w tygodniu pogadać z ludźmi o czymkolwiek - akurat po angielsku.
Bez względu na płeć i wcześniejsze doświadczenia z nauką języka.
Praktycznie
Gdzie: ul. Pniewskiego 1/5, Gdańsk-Wrzeszcz
Dla kogo: osoby dorosłe
Poziom: nie ma sztywnego wymogu - liczy się chęć mówienia
Materiały: po naszej stronie, przychodzisz z pustymi rękami
Zadania domowe: brak
Zajęcia prowadzimy w formule cyklicznej - możesz przyjść na pojedyncze spotkanie i sprawdzić, czy to twoje miejsce, albo od razu wybrać karnet lub abonament, jeśli wiesz, że chcesz zostać na dłużej.
Osoby, które uczestniczą w zajęciach regularnie, tworzą naszą społeczność - dostają newsletter i zaproszenia na wydarzenia integracyjne, o których nie piszemy publicznie.
Bo czasem najlepsza nauka dzieje się wtedy, gdy nawet nie czujesz, że właśnie się uczysz.