Uniwersytet Fotografii Stosunkowo Dobrej - bo dobre zdjęcie nie zaczyna się od sprzętu
Każdy zna to uczucie. Światło kładzie się na ścianie tak, że trzeba się zatrzymać. Zachód słońca nad blokami wygląda jak coś, co powinno wisieć na ścianie. Wyciągasz telefon, robisz zdjęcie - i na ekranie nie ma nic z tego, co przed chwilą widziałaś na własne oczy.
Nie chodzi o telefon. Chodzi o to, że aparat rejestruje wszystko po równo, a oko wybiera. Fotografia zaczyna się w momencie, w którym uczysz się wybierać świadomie.
Dlaczego „stosunkowo dobrej"
Nazwa jest przewrotna i taka miała być.
Nie chodzi o zdjęcia idealne, jak na okładkę „Vogue'a". Nie ma tu pogoni za jedynym słusznym ujęciem, dwustu podejść do tego samego kadru ani rozważań, czy horyzont jest równy co do stopnia. Chodzi o zdjęcia wystarczająco dobre - i o to, żeby przestać się przy nich spinać.
Wystarczająco dobre, czyli jakie? Takie, na których wakacje wyglądają jak te wakacje, a nie jak przypadkowy widok. Takie, na których portret znajomej nie przypomina fotografii do dowodu. Takie, że ze spaceru po własnej dzielnicy da się przywieźć kadr, przy którym ktoś zatrzyma kciuk na ekranie.
Tyle w zupełności wystarczy. I jest to w zasięgu każdego, bez wydawania złotówki na sprzęt.
Czego się uczymy
Patrzenia. Najważniejsza i najmniej oczywista umiejętność. Zanim naciśniesz spust, trzeba zobaczyć, co właściwie jest ciekawe w tym, na co patrzysz - i co można z kadru wyrzucić. Większość słabych zdjęć jest słaba nie dlatego, że czegoś w nich brakuje, tylko dlatego, że jest w nich za dużo.
Kompozycji. Gdzie umieścić główny element, co zrobić z tłem, jak działają linie prowadzące wzrok, dlaczego jedno zdjęcie jest spokojne, a drugie niepokoi. To są konkretne, wyuczalne reguły - a kiedy już się je zna, można je łamać świadomie.
Światła. Pora dnia, kierunek, twardość, kolor. Dlaczego południe w pełnym słońcu jest najgorszym momentem na portret, co się dzieje ze zdjęciem godzinę przed zachodem, jak wykorzystać okno w pochmurny dzień. Światło jest w fotografii ważniejsze niż temat - bo ten sam obiekt w innym świetle to inne zdjęcie.
Kadrowania codzienności. Ćwiczymy na tym, co jest pod ręką: podwórko, klatka schodowa, kuchenny stół, przystanek. Nie dlatego, że brakuje nam ciekawszych miejsc, tylko dlatego, że umiejętność zrobienia dobrego zdjęcia w nieciekawym miejscu jest tą, która się naprawdę liczy. Kto to potrafi, poradzi sobie wszędzie.
Eksperymentowania. Odbicia, cienie, ruch, nietypowe punkty widzenia, celowe łamanie zasad. Część zdjęć wyjdzie źle i to jest wliczone w koszty - w fotografii cyfrowej nieudany kadr nie kosztuje nic.
Sprzęt: wystarczy to, co masz
Jedyne, co trzeba mieć ze sobą, to aparat albo telefon z aparatem. Nic poza tym - żadnych obiektywów, statywów, lamp ani akcesoriów.
Telefon w zupełności wystarczy i nie jest to ustępstwo. Współczesne telefony robią zdjęcia bardzo dobre technicznie - lepsze, niż większość ludzi potrafi wykorzystać. Różnica między przeciętnym a dobrym zdjęciem prawie nigdy nie bierze się z ceny sprzętu, tylko z decyzji osoby, która je robi: gdzie stanąć, kiedy nacisnąć, co zostawić poza kadrem. Tego nie załatwi ani piąty obiektyw, ani nowa matryca.
To są zajęcia dla laików, nie dla ludzi z torbą sprzętu za kilkanaście tysięcy. Jeśli masz aparat - weź aparat. Jeśli nie masz - nie kupuj go po to, żeby przyjść - wystarczy Ci telefon.
Sala i plener
Część spotkań odbywa się u nas, przy Pniewskiego, a część na zewnątrz - bo fotografii najlepiej uczyć się tam, gdzie jest światło i temat.
Podział zależy od pogody. W pochmurny albo deszczowy dzień pracujemy wewnątrz: nad kadrem, kompozycją i światłem z okna. Kiedy aura sprzyja, wychodzimy w teren - czasem na spacer fotograficzny po okolicy.
A okolica jest tu wyjątkowo wdzięczna. Kilka minut od naszych drzwi zaczynają się las i dolina. Obok stoją urokliwe stare kamienice z detalem, cegłą i klatkami schodowymi, jakich się już nie buduje, a kawałek dalej - nowoczesne bryły ze szkła i betonu. Zieleń, secesja i architektura współczesna w zasięgu jednego spaceru to komplet tematów: faktura, geometria, światło, portret w plenerze i miejska codzienność. Nie trzeba nigdzie jechać, żeby mieć co fotografować.
Co z tego wynosisz
- Lepsze zdjęcia od pierwszego spotkania - zasady kompozycji działają od razu, jeszcze tego samego wieczoru.
- Fotograficzne oko - po kilku tygodniach zaczynasz zauważać światło i kadry, chodząc do sklepu. Tego nie da się już potem wyłączyć.
- Zdjęcia z wakacji i ze świąt, które naprawdę coś oddają - zamiast setki podobnych ujęć, z których żadne nie jest tym właściwym.
- Sposób na wyrażanie siebie - zdjęcie to wybór tego, co warto pokazać. Ten wybór mówi o autorze więcej, niż się wydaje.
- Pretekst do wychodzenia z domu - z aparatem idzie się w miejsca, w które inaczej by się nie poszło.
- Ludzi - grupa, która pokazuje sobie nawzajem zdjęcia i podpowiada, co jeszcze można było zrobić inaczej.
Nie musisz być fotografem
To najczęstsza obawa i najbardziej niepotrzebna.
Nie trzeba znać pojęć takich jak przysłona czy ISO - jeśli będą potrzebne, poznasz je po drodze i we właściwym momencie. Nie trzeba mieć „oka", z którym się rzekomo trzeba urodzić, bo to akurat jest umiejętność, a nie dar. Nie trzeba też wcześniej robić żadnych „poważnych" zdjęć.
Wystarczy telefon, aparat albo po prostu ciekawość świata i chęć zatrzymania go w kadrze.
Dla kogo są te zajęcia
Dla osób dorosłych, które robią mnóstwo zdjęć i chcą, żeby były lepsze. Dla tych, kto ma w szafie aparat kupiony kilka lat temu i nigdy z niego porządnie nie skorzystał. Dla osób prowadzących własne social media, które mają dość zdjęć wyglądających przeciętnie. I dla wszystkich, którzy lubią obserwować, a szukają pretekstu, żeby robić to uważniej.
Bez względu na płeć i na to, czy sprzęt kosztował trzy tysiące, czy leży w kieszeni.
Praktycznie
Gdzie: ul. Pniewskiego 1/5, Gdańsk-Wrzeszcz
Dla kogo: osoby dorosłe
Doświadczenie: niewymagane
Sprzęt: własny aparat lub telefon z aparatem - ten, którego używasz na co dzień
Strój: wygodny; przy zajęciach w plenerze warto ubrać się pod pogodę
Zajęcia prowadzimy w formule cyklicznej - możesz przyjść na pojedyncze spotkanie i sprawdzić, czy to twoje miejsce, albo od razu wybrać karnet lub abonament, jeśli wiesz, że chcesz zostać na dłużej.
Osoby, które uczestniczą w zajęciach regularnie, tworzą naszą społeczność - dostają newsletter i zaproszenia na wydarzenia integracyjne, o których nie piszemy publicznie.
Zapisz się na warsztaty fotograficzne →
Bo dobre zdjęcie nie zaczyna się od sprzętu, tylko od tego, że ktoś się zatrzymał i spojrzał uważniej.